IZRAEL bez Jerozolimy

Izrael

październik 2017

Nasz pobyt był tylko 4 dniowy, tak więc z góry założyliśmy, że wszystkiego nie da się obejrzeć, dlatego tym razem zwiedzamy Tel Awiw i część Izraela, a Jerozolimę obiecujemy sobie na tzw. następny raz.

Lotnisko Ben Guriona jest bardzo duże ale też bardzo czytelne i bez żadnych problemów przechodzimy do hali odprawy paszportowej. Tutaj po prawej stronie znajdują się automaty, na szybce trzeba położyć paszport do zeskanowania, popatrzeć w monitor, który zrobi nam fotkę i zaraz wyjeżdża gotowa wiza, z która udajemy się do okienka odprawy paszportowej. Wiza jest na luźnej kartce, którą trzeba zawsze mieć w paszporcie i nie wolno jej zgubić. Odprawa za nami i ruszamy do miasta.

Jak dojechać szybko i tanio do miasta ? Wsiąść do pociągu odjeżdżającego z lotniska Ben Gurion do dworca kolejowego Savidor ( cena 13,50 szkli/osoba ), czas przejazdu około 20 minut. Przed dworcem Savidor znajduje się duża pętla różnych linii autobusowych, którymi dojedziemy w dowolne miejsce. Dojazd do centrum to koszt 5,90 szekli

Tel Awiw Wynajęliśmy apartament przy ulicy Ben Yehuda, jednej z głównych ulic Tel Awiwu. Mieliśmy z stąd wszędzie blisko. Parę kroków do wspaniałej plaży, a przystanek autobusowy prawie na wprost naszego lokum.

Plaża w Tel Awiwie jest zaliczana do jednych z piękniejszych plaż w Europie i na pewno jest w tym wiele prawdy. Piękny, złocisty, bardzo drobniuteńki piasek. Miejscami płytka i ciepła woda. Bardzo dobra infrastruktura. To wszystko sprawia ogromną przyjemność leżakowania w tym miejscu.

Samo miasto Tel Awiw to miasto ogromnych kontrastów. Z jednej strony nowoczesna architektura, z ciekawymi wieżowcami, z drugiej brud, bieda i rozpadające się kamieniczki.

Spacerując po mieście można zobaczyć takie „kwiatki” czyli niezwykle twórcze podłączenia do sieci elektrycznej. Ciekawa jestem czy coś takiego przeszło by na przykład w centrum Warszawy czy innego dużego miasta.

Bazar Karmel, który obowiązkowo też trzeba zobaczyć, znajduje się w pobliżu dzielnicy jemenickiej. Stragany po brzegi wypełnione owocami, chałwami, przyprawami, orzechami, słodyczami i innymi specjałami. Można tutaj trafić do tanich barów na wyśmienity humus z pitą w przystępnej cenie 15 szekli. Oczywiście w takich miejscach należy solidnie pilnować własnych dokumentów i pieniędzy. Tłoczno, ruch duży, to i o zgubę nie trudno.

 

Jaffa – stara, bardzo urocza część Tel Awiwu, wspaniała na wieczorny spacer, kolację i lampkę wina przy zachodzącym słońcu.

W Izraelu jest bardzo dużo kotów, które wszędzie leniwie wylegują się na słońcu lub starają się wyżebrać coś do jedzenia. Jestem miłośniczką kotów dlatego można je znaleźć na wielu moich fotkach.  Ogólnie wyglądają raczej na dobrze odkarmione, przyjazne i zadbane.

Nie mieliśmy odwagi na samodzielne podróżowanie po Izraelu, zresztą nawet nam to odradzano, dlatego jeszcze w kraju zamówiłam przez interent dwie całodniowe wycieczki po Izraelu z przewodnikiem i obiadem, to koszt ok 100 USD od osoby. Biuro podróży obsługujące wycieczki odbiera w zasadzie z każdego miejsca i dowozi na miejsce ogólnej zbiórki, gdzie turyści przydzielani są do odpowiednich autokarów, w zależności od wybranej wycieczki oraz języka. Po wycieczce jesteśmy odstawieni pod nasz hotel. Profesjonalnie i bezpiecznie, zdecydowanie polecam. www.beinharimtours.com 

Wycieczka nr 1

Masada – niezwykła podróż do starożytnej, żydowskiej twierdzy położonej na szczycie płaskowyżu, na południe od Jerozolimy w pobliżu Morza Martwego. Twierdza została wybudowana, ok. 40 r. p.n.e.  przez króla Heroda, który ukrył się w górach przed Partami. Świetnie zaprojektowany system nawadniani, ogromne cysterny na wodę, magazyny, mury obronne oraz pionowe ściany masywu wznoszące się na ponad 400 metrów nad poziomem morza Martwego powodowały, że miejsce to było prawie nie do zdobycia. Obecnie na szczyt masywu wjeżdżamy kolejką linową, w której mieści się około 40 osób, przejazd trwa ok 7 minut.

W czasie wojny żydowskiej ok. 70 r. n.e. w Masadzie schroniło się ok. 1000 Zelotów uciekających przed Rzymianami. Nie mogąc bezpośrednio zdobyć Masady, Rzymianie wybudowali skarpę wysokości masywu, po której wciągnięto wieże oblężnicze. Kiedy Zeloci dostrzegli bezcelowość dalszej obrony twierdzy postanowili popełnić zbiorowe samobójstwo, żeby nie dać się zwyciężyć i nie poddać się. Ustalono, że najpierw każdy mężczyzna ma zbić swoją żonę i dzieci, następnie wybrano 10 którzy mieli zabić pozostałych. Na koniec wyznaczony jeden wojownik miał zabić pozostających przy życiu współtowarzyszy i sam popełnić samobójstwo. Koniec końców uratowały się dwie kobiety z pięciorgiem dzieci, które ukryły się w jednej z cystern na wodę.

Ta niesamowita historia została bardzo pięknie opisana w książce Alice Hoffman pt.  Gołębiarki. Warto sięgnąć po tą książkę aby przenieść się w odległe czasy i tamtą niezwykłą historię dzielnych kobiet związanych z Masadą.

Książka o historii Masady

Morze Martwe – nie wiem dlaczego ale zawsze wydawało mi się, że Morze Martwe to jest taki dołek w ziemi. Tym czasem od przekroczenia poziomu  0 m n.p.m. jeszcze przez godzinę trzeba jechać aby dojechać do wybrzeża. Zupełnie nie odczuwa się, że spacerujemy ponad 400 m poniżej poziomu morza, a otaczające nas gdzieś na horyzoncie skały mają szczyty na wysokości 0 m n.p.m.

Sam widok Morza Martwego jest dosyć smutny. Z roku na rok coraz bardziej wysycha i już w tej chwili zaczyna wyglądać jak jeziorko, a nie jak morze. Sama woda oczywiście niezwykle słona i rzeczywiście daje się wejść do pasa, a dalej już tak mocno wypiera, że już tylko pozostaje leżeć na wodzie i się tym rozkoszować. Bardzo uważać należy, żeby woda nie dostała się do oczu i nie warto się kąpać z jakimiś otwartymi skaleczeniami, bo będzie boleć. Atrakcją jest wytaplać się w solnym błocie, więc wszyscy nie zależnie od płci i narodowości taplają się jak dzieci ( prosiaczki ) w jednym błocie. Podobno jest to bardzo zdrowe, odmładza, poprawia krążenie krwi i leczy wszystkie inne dolegliwości, a przede wszystkim jest rewelacyjnym peelingiem dla skóry.

 

Wycieczka nr 2

Cezarea – położona na północ od Tel Avivu nad brzegiem Morza Śródziemnego. Miasto portowe, powstało prawdopodobnie ok. 90 r p. n. e, a swoją nazwę zawdzięcza Herodowi Wielkiemu, który rozbudował miasto  i nazwał je na cześć cesarza. Z czasem powstały magazyny, rynki, łaźnie miejskie i świątynie różnych rzymskich bogów. Cezarea co pięć lat była gospodarzem igrzysk olimpijskich podczas, których odbywały się walki gladiatorów , wyścigi zaprzęgów konnych oraz występy teatralne. Obecnie możemy zobaczyć kompleks świetnie zachowanych fragmentów miasta, willi, hipodromu, teatru i miejskich toalet.

Hajfa – nasza wizyta w Hajfie była bardzo krótka, tak więc zdecydowaliśmy się zobaczyć to co najciekawsze w naszej ocenie czyli zobaczenie niezwykłych Ogrodów Bahaitów. Ogrody były zamknięte ale można było popatrzeć na niezwykły widok schodzących w dół ogrodów z przepiękną panoramą miasta.

Akka – legendarne miasto, podobno ostatnia twierdza krzyżowców. Ładna dobrze zachowana starówka otoczona pierścieniem średniowiecznych murów. Ciekawe do obejrzenia są Sale Bankietowe Krzyżowców wraz z kompleksem podziemnego miasta.

Po długim i wyczerpującym zwiedzaniu trzeba było udać się na posiłek w lokalnej restauracji:

Izrael nie należy do grupy państw tanich. W dużej mierze żyje z turystów masowo napływających z różnych stron świata, tak więc ceny w restauracjach nie są dla nas zbyt przyjazne.

Skały Rosz Hanikkra – najdalej wysunięta na północ część wybrzeża Izraela, dalej już tylko granica i zaczyna się Liban. Właśnie w tym miejscu znajduje się biały wapienny masyw z grotami, do których możemy dostać się zjeżdżając kolejką linową wzdłuż klifu 70 metrów w dół.  

W skale znajdują się liczne groty, w których możemy zobaczyć niesamowicie krystalicznie czystą wodę morską, która przybiera różne barwy w zależności od ilości dochodzącego słońca.

Granica z Libanem 

Jako ostatni punkt wycieczki dojeżdżamy do granicy z Libią. Do Jerozolimy 205 km, do Bejrutu tylko 125 kilometrów.  Kiedyś była otwarta, teraz jest całkowicie zamknięta.

Można wejść do byłego tunelu kolejowego łączącego oba państwa. Obecnie na końcu tunelu możemy zobaczyć zamurowaną ścianę. I to wszystko,  można wracać. Można też zrobić sobie fotkę z chętnie wszystkim pozującym do zdjęcia obrońcą izraelskich granic.

 

Końcowe pytanie: czy warto lecieć do Izraela ?

Oczywiście, że watro. Lot przy dobrym dopasowaniu terminów to około 200 – 300 zł w obie strony. Koszt hotelu w zależności od wymagań, nasz w centrum z własną kuchnią to koszt ok 80 zł za osobonoc. Klimat bardzo przyjazny szczególnie w okresie późnej jesieni i wiosny. Ludzie mili i uprzejmi.

Jestem pewna, że wrócimy. Przed nami jeszcze Jerozolima czyli tak zwana obowiązkowa trasa turystyczna szlakiem początków chrześcijaństwa.

2 komentarze

  1. Bardzo ciekawe i rzetelne kompendium, na pewno przyda się w lipcu. A jak przedstawia się sytuacja z przewożeniem pamiątek i druga kwestia – kontakty w hotelach – czy gniazdka są w standardzie europejskim?

    1. Gniazdka są europejskie, tak więc nie ma najmniejszego problemu. W pokojach hotelowych czasami jest 1 – 2 gniazdka, co stwarza duży problem z podłączeniem wszystkich odbiorników prądu, dlatego zawsze biorę ze sobą tzw „złodziejkę”. Jest to niezwykle przydatne urządzenie.
      Co do pamiątek, to w zależności od tego, co chcemy przewieźć. Ziemia święta i dewocjonalia bez ograniczeń. Natomiast nie ryzykowałabym z wywozem rafy koralowej i muszli. Na pewno nie wolno wywozić waluty izraelskiej (szekli) w kwocie przekraczającej równowartość 100 USD.
      Życzę udanej wyprawy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.