TAJLANDIA – Atrakcje w okolicach Bangkoku

Listopad 2025 roku.

PIERWSZA WYCIECZKA

Cała jednodniowa wycieczka do prowincji Kanchanaburi z wszystkimi atrakcjami, lunchem, odebraniem i odwiezieniem do hotelu kosztowała około 300 zł. Wycieczkę zamówiłam on line   https://tours.co.th/

  Kanchanaburi 

Po ponad 100 km i dwóch godzinach jazdy samochodem z Bangkoku, dojedziemy do prowincji Kanchanaburi. Wydarzenia, które rozsławiły Kanchanaburi na cały świat, były związane z II wojną światową.

Wojska Japońskie wkroczyły do Tajlandii (ówczesnego Syjamu) w 1941 roku. W latach 1942-1943 przystąpiono do realizacji potwornie trudnego wyzwania, budowy kolei birmańskiej. Linia miała połączyć Bangkok w Tajlandii z miastem Rangun w Birmie, umożliwiając dostawy do okupowanej Birmy oraz otwierając drogę do planowanej ofensywy na Indie Brytyjskie. Budowę prowadzono w trudno dostępnych zalesionych i górzystych terenach. Japończykom niezwykle spieszyło się, żeby zrealizować tę inwestycję, tak więc prace trwały bez przerwy od świtu do nocy w bardzo niekorzystnych warunkach klimatycznych w wysokich temperatury oraz podczas rzęsistych deszczów monsunowych.

Do niewolniczej pracy przy budowie wykorzystano ponad 250 tysięcy przymusowych robotników z Azji (głównie Hindusów i Malajów) oraz około 60 tysięcy jeńców wojennych, w tym Brytyjczyków, Australijczyków, Holendrów i Amerykanów.

Budowa tej linii kolejowej podczas II wojny światowej była ogromnym przedsięwzięciem, ale także przyczyną śmierci tysięcy robotników stąd przydomek „Kolej Śmierci”.

Most na rzece Kwai

Most kolejowy wybudowany w czasie II wojny światowej na rzece Maeklong, 3,5 kilometra od ujścia do niej rzeki Khwae Noi. Alianccy jeńcy wojenni i azjatyccy przymusowi robotnicy wybudowali dwa równoległe mosty, jeden prowizoryczny drewniany, drugi betonowo-żelazny, stanowiące część kolei Birmańskiej. 

.

.

2 kwietnia 1945 roku most numer 272 został zbombardowany przez amerykańskie lotnictwo niwecząc plany podboju Indii przez Japończyków. Po wojnie most odbudowano. Kilka przęseł jest oryginalnych, które przetrwały bombardowanie. Przez most przejeżdża „Pociąg śmierci”, jedna z atrakcji turystycznej.

.

.

I pewnie niewiele osób by pamiętało o tej tragicznej historii, gdyby nie francuski pisarz Pierre Boulle, będący tajnym agentem po stronie aliantów.  Schwytany nad Mekongiem w 1943 roku i zmuszony do niewolniczej pracy przy budowie mostu, po wojnie napisał powieść na bazie swoich przeżyć. Książka została wydana w 1952 roku. Kilka lat później powieść została zekranizowana, a film pod tym samym tytułem został nagrodzony siedmioma statuetkami Oskara (dla najlepszego filmu, aktora pierwszoplanowego Aleca Guinnessa, reżysera, za scenariusz adaptowany, zdjęcia, montaż oraz muzykę). Piosenka z filmu na stałe weszła do kanonu muzyki filmowej. Ciekawostką jest, że Oskara za scenariusz otrzymał autor książki Pierre Boulle, ponieważ prawdziwi autorzy scenariusza Carl Foreman i Michael Wilson nie zostali umieszczeni na liście twórców, ponieważ obaj w tym czasie byli na czarnej liście Hollywood. Oskara otrzymali pośmiertnie dopiero w 1985 roku.

Pierre Boulle jest również autorem „Planety małp” na podstawie, której nakręcono całą serię filmów fabularnych.

Słynny „most na rzece Kwai” tak naprawdę łączył brzegi rzeki Maeklong. Dopiero latach 60 na skutek popularności filmu oraz napływu turystów zmieniono nazwę tego odcinka rzeki na Kwai.

.

Cmentarz wojenny w Kanchanaburi Don Rak

 Kanchanaburi War Cemetery

Cmentarz położony około 3 kilometrów od mostu na rzece Kwai jest namacalnym świadectwem dramatu jaki rozegrał się tutaj 80 lat temu. Niezwykle poruszające miejsce.

Katorżnicza praca, fatalne warunki sanitarne w obozach jenieckich, tropikalne choroby, głód oraz ciężkie warunki atmosferyczne pochłonęły życie ponad 100 tysięcy osób w tym ponad 12 tysięcy jeńców wojennych. Ci, którzy zginęli, byli chowani w prowizorycznych mogiłach zbiorowych wzdłuż linii kolejowej. Na cmentarzu znajduje się 1896 grobów żołnierzy holenderskich, 5085 żołnierzy brytyjskich i jeden grób niewojenny. W dwóch grobach umieszczonych są prochy 300 mężczyzn, którzy zostali skremowani po wybuchu epidemii cholery w jednym z obozów jenieckich. Na jednym z pomników wypisanych jest 11 nazwisk żołnierzy z Indii, a pochowanych na cmentarzach muzułmańskich.

.

.

Pomysłodawcą i projektantem cmentarza był brytyjski architekt Colin St Clair Oakes, który w rejonie Indochin zaprojektował jeszcze kilkanaście innych cmentarzy i pomników związanych z II wojną światową. Równo przystrzyżony trawnik i proste szeregi nagrobków. Przy każdej metalowej płycie zawierającej dane zmarłego, posadzony jest inny krzaczek, a wszystko to tworzy piękną kompozycje. W przypadku, gdy tożsamość żołnierza była nieznana na płycie umieszczony jest prosty napis „Żołnierz, który zginął za ojczyznę”. Na jednym z nagrobków były kwiaty i pamiątkowe kartki. Widać, że niektórzy zmarli nadal są w pamięci swoich bliskich.

.

.

Cmentarz jest czynny codziennie w godzinach 8:00–16:00, a wstęp jest bezpłatny. Każdego roku 25 kwietnia (Anzac Day) odbywa się tu msza żałobna ku pamięci ofiar.

.

Park Narodowy Erawan

Jeden z najczęściej odwiedzanych przez turystów parków łączący w sobie dżunglę tropikalną i kaskadowe wodospady. Położony jest około 70 kilometrów od Kanchanaburi i mostu na rzece Kwai.

Przed wejściem duży parking oraz sklepiki z pamiątkami i małe restauracje. Park Narodowy Erawan jest otwarty codziennie od 8:00 do około 16:30 przez cały rok, nawet w święta. Chociaż oficjalna godzina zamknięcia to 16:30, strażnicy proszą o opuszczenie terenu około 15:00. Dolne poziomy mogą być otwarte nawet do 17:00, w zależności od liczby turystów. Wejście do parku kosztuje 300 batów (ok. 30 zł). Kąpiel w wodzie dozwolona jest wyłącznie w kamizelkach ratunkowych, dlatego przy pierwszym poziomie jest duża wypożyczalnia tychże (20 batów za 2 godziny).

.

.

Zaraz po wejściu na teren otacza nas gęsta zielona dżungla i słychać szmer płynącej wody. Przed nami betonowa ścieżka zapewniająca bezpieczne podejście pod górę podczas wędrówki po mokrym podłożu.  

Nazwa wodospadu pochodzi od najwyższego poziomu, który według mitologii hinduskiej przypomina trójgłowego białego słonia.

.

.

Wodospad Erawan składa się z siedmiu głównych poziomów. Do sześciu można dotrzeć ścieżką i kładkami nad wodą. Ostatni poziom ze względu na trudne podejście przeznaczony jest dla osób lubiących większe wyzwania. Całkowita odległość od wejścia do najwyższego poziomu wynosi prawie 1,5 km. Wzdłuż szlaków znajduje się wiele szmaragdowozielonych stawów, w których turyści mogą pływać. Podobno im wyżej tym ładniej, ale uczciwie powiem, że nie wiem. Doszłam do trzeciego poziomu, na którym był duży zbiornik z mętną jasnobłękitną wodą. Żeby wejść do wody należy zejść po dosyć stromej górce, gdzie niema żadnych poręczy ani schodów, natomiast są wystające koślawe korzenie, a między nimi mokra, śliska ziemia. Nie jest to takie proste, jeżeli jesteśmy boso, ale kto może przewidzieć, żeby zabrać ze sobą buty do wody. A kiedy już wstawimy nogi do wody, to dopadają je całe ławice małych rybek próbujących oskubać stopy. Rybki nie są groźne to typowy gatunek wykorzystywany w salonach SPA do peelingu stóp. A potem cudownie chłodna woda, pozwala szybko zapomnieć o tych drobnych niedogodnościach.

.

.

Kąpiel ze słoniami

Od prawie 50 lat turystyka związana ze słoniami stanowi ważną część gospodarki Tajlandii. Są różne opinie na temat czy powinno się korzystać za atrakcji związanych ze słoniami czy nie ze względu na przekazy o złym traktowaniu tych zwierząt w niewoli.

A oto garść informacji na temat słoni. W Tajlandii jest około 8000 słoni, z czego prawie połowa żyje na wolności, a druga połowa w niewoli i traktowane jest jako zwierzęta pociągowe wykorzystywane do ciężkiej pracy w terenach trudno dostępnych. W 2014 roku uchwalono w Tajlandii ustawę, zapobiegającą złym praktykom traktowania tych zwierząt, a jednocześnie promującą odpowiednie sposoby ich hodowli. Niestety w dalszym ciągu egzekwowanie tego prawa jest niewielkie.

Na świecie występują dwa podstawowe gatunki słoni: słoń afrykański i azjatycki oraz słoń leśny żyjący w Afryce. Szacuje się, że w Afryce pozostało 415 000 słoni afrykańskich, podczas gdy w Azji mniej niż 50 000 słoni azjatyckich. Słoń afrykański i azjatycki (indyjski) różnią się wyglądem. Afrykański jest większy, ma większe uszy w kształcie kontynentu Afryki, wklęsły grzbiet i dwa wyrostki na trąbie, podczas gdy azjatycki jest mniejszy, ma mniejsze uszy, wypukły grzbiet i jeden wyrostek na trąbie, a ciosy posiadają głównie samce. Afrykańskie słonie żyją na sawannach i w lasach, a azjatyckie w lasach deszczowych i liściastych Azji. 

.

.

Korzystając z możliwości kąpieli ze słoniami zdecydowałam się na taką atrakcję. Na farmie, których w okolicy Kanchanaburi jest sporo mogłam spotkać się z dwoma słoniami i uczestniczyć w ich kąpieli w rzece. Słonie były przyjaźnie nastawione, a ich opiekun był przyjazny i w dobrym kontakcie ze zwierzęciem. Kąpiel i zabawy w rzece sprawiała im ogromną przyjemność. Woda w rzece była brązowo żółta i chyba niezbyt czysta, ale trudno. Dla mnie była to ogromna frajda i zabawa, mam nadzieję, że dla słonia też. Kąpiel trwała 45 minut. 

.

DRUGA WYCIECZKA

Wycieczkę trwała od godziny 7.00 do 16.00 z odbiorem z hotelu. Kupiona on-line na stronie https://www.getyourguide.pl/ Cena 120 zł

Targ kolejowy

Nasza druga wycieczka poza Bangkok rozpoczyna się godzinnym przejazdem samochodem do stacji Ban Kalong, gdzie przesiadamy się do pociąg. W pociągu jest dosyć tłoczno, okropnie gorąco i podobno jest to najwolniejszy pociąg w Tajlandii. Drzwi podczas jazdy nie domykają się, okna otwarte, a w wagonie słychać gwar chyba wszystkich języków świata. 

.

.

Podróż trwa około pół godziny i dojeżdżamy do celu naszej podroży, czyli w sam środek targu kolejowego, gdzie pociąg porusza się powoli w bardzo wąskim tunelu utworzonym z ludzi i straganów. Wszyscy chcą zrobić zdjęcia tego, co jest na zewnątrz, a ci którzy są na zewnątrz starają się uchwycić zdjęcie przejeżdżającego pociągu zaledwie parę centymetrów od nich. Ogólnie wszyscy wszystkim robią zdjęcia. Na koniec wysiadamy na peronie, na którym zaczyna się ciąg restauracji.

.

.

Słynny targ dla „ryzykujących życie”. Sprzedawcy oferują towary bezpośrednio ze straganów rozstawianych na czynnych torach kolejowych. Stragany te są składane w ostatniej chwili przed przejazdem pociągu, a następnie rozkładane tuż po przejechaniu ostatniego wagonu.

.

.

Na jednym ze straganów w miseczce leżała bardzo grubiutka, ale niezwykle urocza wiewiórolotka. Wiewiórolotka to taka azjatycka wiewiórka, która ma szerokie fałdy skórne między przednimi, a tylnymi łapkami, przez co podczas skoku może latać na niewielkich odcinkach. Żeby zrobić zdjęcie tego słodziaka, trzeba było kupić porcję smażonych bananów sprzedawanych na tym straganie. Taka jest stara prawda, reklama dźwignią handlu.

Po przejściu przez ten spory bazar, dochodzi się do przystani pływającego targu.

.

Pływający targ Damnoen Saduak

Bardzo popularny i największy z pływających targów w Tajlandii, który warto odwiedzić. Jeszcze trochę ponad 150 lat temu większość obszaru Damnoen Saduak był stałym lądem, a miejscowa ludność zajmowała się rolnictwem. Król Rama IV podjął decyzję o budowie całego systemu kanałów łączącego rzekę Mae Klong z innymi szlakami wodnymi, w celu usprawnienia transportu i handlu wodnego. Wykonanie ponad 100 kilometrów wykopów trwało 2 lata i zostało ukończone 25 maja 1868 roku. Większość robotników zatrudnionych przy budowie stanowili Chińczycy, którzy po ukończeniu kanału osiedlili się na jego brzegach. Z czasem w tym miejscu rozwinęło się pływające targowisko i nadbrzeżna społeczność w obecnym kształcie.

.

.

Po kanałach poruszają się setki łodzi większych i mniejszych. Część z turystami i część prowadząca sprzedaż wszystkiego, co się da sprzedać turystom. Na obu brzegach są sklepy dochodzące do samej wody i prowadzące sprzedaż bezpośrednio do łodzi. Ceny są raczej z kosmosu w stosunku do innych targowisk w Bangkoku. Poza tym w Tajlandii podczas zakupów, należy się targować oprócz restauracji i sklepów, w których ceny są ustalone.

.

.

Dziękuję, że jesteś ze mną :).

Mam nadzieję, że zainteresował Cię mój wpis.

Czy chcesz zadać jakieś pytanie? Może napisać coś miłego? A może masz jakieś uwagi do tekstu?

Śmiało, poniżej możesz to zrobić!

Jeśli podobał Ci się ten wpis, możesz udostępnić go znajomym. 

Dziękuję

Ola

Zapraszam do polubienia mojej strony na Facebooku, dzięki której możesz być na bieżąco z moimi wpisami z kolejnych podróży.

www.facebook.com/seniorturysta1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *