ALBANIA Tirana i spacerkiem przez miasto

Lipiec 2022. Albania przez wiele lat była niedostępna dla turystów. W pierwszych dniach lipca 2022 roku została uruchomiona tania linia lotnicza do stolicy tego śródziemnomorskiego państwa. Tak więc, kupiłam bilet, zarezerwowałam hotel i po locie trwającym półtorej godziny wylądowałam w Tiranie. Pogoda wspaniała, żar lał się z nieba, termometry wskazywały 36-400 C, a ja ruszyłam na zwiedzanie miasta. Przez trzy dni pokonywałam po 10 i więcej kilometrów dziennie, a to, co zobaczyłam i usłyszałam skrzętnie opisuję. Przed wyjazdem czytałam różne opisy, że wystarczy jeden, góra dwa dni na zwiedzanie Tirany. Mnie trzy nie wystarczyły, jeszcze jeden by się przydał. Czwarty dzień pobytu wykorzystałam na zwiedzanie Kruji i Durres.

Co trzeba wiedzieć ?

Przylatujemy na bardzo zatłoczone, niewielkie lotnisko imienia Matki Teresy. Lotnisko położone jest około 15 kilometrów poza miastem. Wychodząc z hali przylotów należy przejść przez cały parking, gdzie stoją różne autokary, jadące w różnych kierunkach. Za przejazd do placu Skanderbeg w Tiranie płacimy 400 leków = 17 zł od osoby.

Rzadko gdzie realizowane są płatności kartą bankomatową, ceny są generalnie umowne. Płatności na ogół nie są potwierdzane paragonami. Mam takie odczucie, że ceny ustalane są przede wszystkim na wygląd i możliwości płatnicze klienta.

Przystanki autobusowe w mieście są gęsto rozmieszczone, autobusów i linii dużo oraz często kursują. Jednak poruszanie się autobusami jest wiedzą tajemną. Na przystankach nie ma wywieszonych numerów linii, ich tras i częstotliwości kursowania. Bilety kupujemy w autobusie od biletera, który jest bardzo ważną osobą, na przykład wskazuje gdzie masz usiąść, ale również pilnuje żeby wysiąść na odpowiednim przystanku. Bilety autobusowe w mieście kosztują 40 leków = 1,7 zł.

Chodząc po Tiranie, po różnych zakamarkach, poza głównymi ulicami czułam się całkiem bezpiecznie.

Rzadko podawane są nazwy ulic i numeracji budynków nie udało mi się znaleźć. Poszukując jakiegoś obiektu w większości trzeba się poruszać na intuicję. Jeżeli zatrzymamy się i rozłożymy mapę, to na pewno ktoś do nas podejdzie i udzieli nam odpowiednich informacji.

Albania jest poza strefą Schengen, tak więc za transfer danych czyli internet, rozmowy telefoniczne, sms-y i mms-y płacimy. Opłaty w zależności od operatora.

Dla mnie drobnym problemem było stałe przeliczanie z dużych kwot leków na złotówki, więc może komuś przyda się moja ściąga. W dniu mojego wyjazdu za 415 zł można było kupić w kantorze 10 000 leków, tak więc:

lekzłoty złotylek
10,042 124,1
100,42 10240
1004,15 1002 410
1 00041,4 2004 820
10 000415 50012 050

Kilka zdań o historii Albanii

Albania to państwo leżące na półwyspie Bałkańskim, które przez ponad 40 lat było  izolowane od reszty Europy i świata, a krajem rządził terror i strach. W 1944 roku na czele rządu stanął Enver Hodża i był przywódcą Albanii aż do swojej śmierci w 1985 roku. Dyktator, który miał obsesje budowania bunkrów przeciwatomowych, wybudował ich ponad 700 000 w kraju dziesięciokrotnie mniejszym niż Polska. Doprowadził do tego, że co czwarty obywatel był konfidentem, ponad 14 000 Albańczyków zginęło wskutek represji, a około 100 000 ludzi było przetrzymywanych w zakładach karnych lub internowanych.

Straszne to były czasy, kiedy niszczono dobra kultury i dlatego zbiory w muzeach albańskich są dosyć skromne. Kraj, który ze względu na swojego położenia geograficznego powinien niezwykle obfitować w stanowiska archeologiczne, chyba jeszcze nie dojrzał do swojego dziedzictwa. Większość muzeów w Tiranie jest poświęcone martyrologii narodu albańskiego z czasów dyktatury Envera Hodży.

Obecnie Tirana przeżywa bum budowlany, wstawiając 60-cio piętrowe wieżowce w samym centrum miasta. W wielu miejscach wyburzane są całe kwartały pięknych starych kamieniczek w stylu bałkańskim, a w to miejsce wbudowuje się kolejne nowoczesne apartamentowce. Daje się zaobserwować trochę nieskoordynowane działania urbanistyczne i brak stanowczości konserwatora zabytków. Mam wrażenie, że przed podjęciem decyzji budowania nowego „cuda” nie są prowadzane prace archeologiczne. Prawdopodobnie za parę lat Albańczycy będą żałować utraconych perełek starej architektury na rzecz szklanych molochów. No cóż, zawsze można „stare” wybudować od nowa.

SPACERKIEM PO TIRANIE

Plac Skanderbega centralny plac Tirany o powierzchni 4 hektarów, wyłożony marmurowymi płytami. Przyjmuje się, że powstał w 1917 roku, ale oczywiście przez lata zmieniał się jego kształt i wygląd. Do 1991 roku znajdował się tu pomnik Stalina, chyba jeden z ostatnich w Europie, który został usunięty podczas demonstracji. Właśnie w tym miejscu stoi obecnie pomnik Skanderbega, bohatera narodowego. Wokół placu znajduje się wiele ważnych budynków między innymi Teatr Opery i Baletu i Biblioteka Narodowa Albanii, Narodowy Bank Albanii, Meczet Etchem Beja, wieża zegarowa, Ratusz, Narodowe Muzeum Historycznego i siedziba albańskiego Ministerstwa Infrastruktury. Ogromny plac podczas upałów nagrzewa się tak, że nie da się stanąć na nim bosą stopą, dlatego przez cały dzień ze szpar między płytami sączy się woda.  Obecnie otoczenie placu jest zabudowywane wieżowcami ze szkła i metalu, wysokimi do samego nieba. Czy to ładnie ? Nie wiem, mnie się nie podoba.

Most garbarzy chyba jeden z najstarszych zabytków Tirany, odrestaurowany w latach 90-tych. Niestety zaniedbany, zachwaszczony i zaśmiecony, a mógłby być naprawdę uroczym miejscem. Kamienna XVIII wieczna kładka z okresu osmańskiego była kiedyś częścią drogi Świętego Jerzego, która łączyła Tiranę ze wschodnim krańcem kraju. Most przez rzeczkę Lane stanowił część drogi, którą do miasta wprowadzano bydło i wwożono różne produkty rolne.  W pobliżu mostu znajdowały się liczne sklepy z wyrobami skórzanymi oraz z mięsem i jego przetworami. Ponieważ rzeźnicy i garbarze w tamtych czasach byli skupieni w jednym cechu rzemieślniczym, stąd nazwa most garbarzy.

Grobowiec Kaplana Paszy (zmarł w 1816 roku) osmańskiego możnowładcy Tirany, kiedy była jeszcze niewielkim miastem. Tirana została stolicą w 1920 roku i liczyła wtedy 17 tysięcy mieszkańców. To co możemy oglądać to pozostałość po kompleksie grobowym meczetu Sulejmana Paszy. Jest to ośmioboczna rotunda mający 5 metrów średnicy, składający się z ośmiu kolumn połączonych łukami. Pozostałości grobowca wkomponowane są w łukowato podcięty narożnik pokryty miedzią, nowoczesnego wieżowca. Dla formalności szczątków Paszy tam nie ma, ponieważ przeniesiono je dawno temu do Stambułu. Tym niemniej grobowiec uznany jest za zabytek I klasy. Przykre dla oka jest to, że jest bardzo zaniedbany.

Nowy bazar miejski (Markata e Peshkut) Zadaszony placyk ze straganami, przede wszystkim z owocami, warzywami, rybami, ale też z tak zwanymi różnościami. Można tu kupić figurki Lenina i  pamiątkowe kolorowe talerzyki. Wokół zrewitalizowane, bardzo kolorowe kamieniczki, w których znajduję się małe restauracje i bary serwujące świeże, smaczne i nie drogie dania kuchni bałkańskiej, co z czystym sumieniem mogę zaświadczyć.  Kofty można zamawiać na sztuki – 1 sztuka kosztuje 30 leków, to jest tylko 1,30 złotych.

Piramida Nie pierwszy i nie ostatni to przykład na świecie manii wielkości aktualnie rządzących państwem. W Albanii tym przykładem jest Piramida, którą osobiście zaprojektowała i wybudowała, córka Hodży z wykształcenia architektka, za niebagatelną kwotę 7 milionów dolarów. Miał to być monument, ku wiecznej pamięci wodza narodu. Piramida zapoczątkowała swoją działalność jako muzeum Envera Hodży w trzy lata po jego śmierci. Następnie przekształcono ją w Centrum Konferencyjne i Wystawiennicze, w kolejnych latach stała się bazą NATO i organizacji humanitarnych. Obecnie szczelnie otoczona wysokim ogrodzeniem informującym o przebudowie i dostosowaniu do kolejnych potrzeb. Prawdopodobnie będzie to centrum informatyczne i robotyczne dla młodzieży.

Piramida czasami złośliwie była nazywana Mauzoleum Envera Hodży, chociaż nigdy nie było to jej przeznaczeniem, ani oficjalną nazwą. Koniec końców dyktatora pochowano na Narodowym Cmentarzu Męczenników Ojczyzny w Tiranie, a kilka lat później przeniesiono go cichcem na mały cmentarz na przedmieściach stolicy.

Zamek Toptani Zamek w Tiranie, to fortyfikacja polowa na planie prostokąta 160×200 m, dłuższym bokiem zwróconym w kierunku wschód-zachód. Na podstawie zachowanej do dzisiaj konstrukcji niektórych wież i podzamcza określono, że zamek mógł powstać w późnej starożytności lub we wczesnym okresie bizantyńskim. Niewykluczone, że może to być jedna z fortyfikacji zbudowanych lub przebudowanych przez cesarza Justyniana. Część podzamcza, którą obecnie możemy oglądać, są to mury wzniesione w ostatniej dekadzie XVIII wieku na ruinach starego zamku. W 1798 roku zamek przejęła rodzina Toptani pochodząca z Kruji. Rodzina Toptani to jedna z najzamożniejszych rodzin osmańskich w Albanii. Obecnie ich nazwiskiem firmowana jest bardzo klimatyczna uliczka pełna barów, restauracji, sklepików z artystycznymi pamiątkami oraz po sąsiedzku duże i nowoczesne centrum handlowe. Oczywiście konsumpcja w tym miejscu nie należy do tanich, z czym trzeba się liczyć. Do czasu nastania władzy komunistycznej i parcelacji ziemi, byli posiadaczami ponad 50 000 hektarów ziemi miedzy Tiraną, a Durres. Z rodziny tej wywodzi się wiele osobistości albańskiego świata polityki, kultury i sztuki. Również z tej rodziny pochodziła matka jedynego w historii Albanii króla Zoga I, która nadzorowała Królewską Kuchnią w obawie, żeby nikt nie otruł jej syna. Król Zogu I rządził przez dziesięć lat i przeżył 55 prób udowodnionych zamachów na jego życie czyli średnio co 2 miesiące (chyba nie był lubiany), a po inwazji włoskiej na Albanię w 1939 roku uciekł przez Polskę do Londynu.  

Murale Warto rozglądać się wokół siebie i znajdować na ścianach budynków murale, które zdobią i rozweselają swoją kolorystyką.

Kolejka linowa Dajti Ekspres Na przedmieściach miasta znajduje się kolejka linowa. Dojedziemy tam w pół godziny z centrum miasta autobusem linii 11. Cena biletu 40 leków. Od przystanku autobusowego trzeba jeszcze dojść około 500 metrów pod górę. Cena biletów 1200 leków w obie stronę. Jest to najdłuższa trasa kolejki linowej na całych Bałkanach. Przejazd 6 osobowym wagonikiem trwa 15 minut i pokonuje trasę trochę ponad 4 km. Po wjeździe na szczyt wzgórza oprócz wspaniałej panoramy miasta można spędzić aktywnie czas w parku rozrywki,  na minigolfie, placu zabaw, rowerze lub wrotkach. Możemy też spróbować swoich sił na paralotni. Poza tym jest tu hotel oraz restauracje i bary, których ceny za kawę czy piwo nie odbiegają od tych w mieście.

Albania jest otwarta na turystów, chociaż jeszcze „raczkuje” w tej dziedzinie, ale stara się szybko nadrabiać wieloletnie zaległości. Bedąc w Tiranie warto zejść z głównych szlaków, żeby pospacerować po różnych małych uliczkach, w ktorych możemy jeszcze zobaczyć starą, bałkańską architekturę. Niektóre prywatne domy są pięknie odnawiane, a inne są w stanie całkowitej rozsypki i pewnie w niedługim czasie zostaną przeznaczone do wyburzenia.

Dziękuję, że jesteś ze mną :). Mam nadzieję, że zainteresował Cię mój wpis.

Czy chcesz zadać jakieś pytanie? Może napisać coś miłego? A może masz jakieś uwagi do tekstu ?

Śmiało, poniżej możesz to zrobić!

Dziękuję

Ola

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.