EGIPT Marsa Alam i wycieczka do Luksoru

Grudzień 2021

Wyjazd do Egiptu w grudniu ma swoje plusy i minusy. Plusem jest to, że w hotelu jest raczej pustawo, a więc nie ma kolejek w restauracji i nie trzeba rezerwować najlepszych leżaków o świcie. Minusem są temperatury. Niby słońce świeci ale często wieje zimny wiatr i dla mnie było trochę za chłodno, jestem raczej ciepłolubna. Za to towarzystwo, z którymi spędzałam ten tydzień niwelowało wszelkie minusy i dlatego cały wyjazd należy zaliczyć do dużych plusów.

Lubię snurkować, mogę leżeć całymi godzinami na powierzchni wody i być niemym obserwatorem różnokolorowych rybek, a kolorystyka ich czasami jest obłędna. Oprócz małych rybek podczas snurkowania możemy zobaczyć kalmary, czasem trafi się płaszczka lub ośmiornica. Jeżeli chcemy zobaczyć prawdziwe bogactwo świata podwodnego trzeba się zdecydować na nurkowanie z butlą. Kilka lat temu zrobiłam kurs i otrzymała licencję na nurkowanie, wprawdzie do 15 metrów, ale mnie to całkowicie wystarcza. Czas spędzony pod wodą i bezpośrednie obcowanie na wyciągnięcie ręki z rybkami, koralowcami, a nawet żółwiem morskim jest dla mnie za każdym razem bardzo ekscytujące. Podczas takiego nurkowania można zobaczyć mureny, płaszczki, skrzydlice, kalmary, a przede wszystkim niesamowicie ukształtowane koralowce. Uwielbiam oglądać małe błazenki zaciekle broniących swojego kawałka koralowca. Cisza i spokój panujące pod wodą są bardzo relaksujące i dające poczucie oderwania od problemów dnia codziennego.

Luksor

Wielokrotnie byłam w Egipcie i zazwyczaj jeździłam do Scharm el Sheik na Półwyspie Synaj.  Tym razem, po raz pierwszy byłam w Marsa Alam, skąd mieliśmy już blisko do Luksoru. Wycieczki oferują rezydenci biur podróży i lokalni sprzedawcy wycieczek. Zdecydowaliśmy się na tą drugą opcję, tańszą i za 80 E pojechaliśmy w 5 osób niewielkim busem z polsko języcznym przewodnikiem zwiedzać Luksor. W tej cenie mieliśmy całodniową wycieczkę z biletami wstępu, obiadem i rejsem po Nilu do bananowego gaju.

Nazwa miasta Luksor oznacza „miasto pałaców” ze względu na dużą ilość monumentalnych świątyń, które wyglądają jak pałace. O Luksorze mówi się, że jest to największe muzeum świata na świeżym powietrzu. Kompleks Karnaku, świątynie Luksoru, Dolina Królów, świątynia Hatszepsut oraz niezliczona liczba posągów, świątyń i krypt stanowią o tym, że jest to niezwykła atrakcja turystyczna.

Karnak

Karnak – jest to zespół świątyń wzniesionych w różnym czasie ale wszystkie poświęcone są bogom tebańskim. Centralne miejsce zajmuje świątynia Amona, która jest największa na świecie świątynią z salą kolumnową. Sklepienie tej sali podpierało 134 kolumn, z czego najwyższa miała 23 metry, zakończonych głowicami w kształcie kwiatu lotosu. Do świątyni prowadziła aleja 40 sfinksów z głowami baranów.

W 1979 Karnak został wpisany na Listę światowego dziedzictwa UNESCO. 

Świątynia Hatszepsut

Hatszepsut jedna z czterech kobiet w historii Egiptu, które nosiły męski tytuł faraona. Niewątpliwie była tą, która ten tytuł nosiła najdłaużej. Prowadziła bardzo pokojową politykę, starając nie wdawać się w większe konflikty. Rozwinęła handel i wzmocniła państwo. Zasłynęła z dokonań budowlanych znacznie liczniejszych i okazalszych niż jej poprzednicy. Jedną z nich była Świątynia Hatszepsut wykuta w skale, składająca sie z trzech ułożonych kaskadowo tarasów i została zbudowana jako świątynia grobowa królowej.

Od 1961 roku prace archeologiczno badawcze prowadzone były przez zespół pod kierownictwem profesora Kazimierza Michałowskiego. W dalszym ciągu prowadzone są tam prace archeologiczne ze znacznym udziałem naukowców z Polski.

Rejs po Nilu do bananowego gaju odbywa się niewielkimi łodziami motorowymi. W trakcie rejsu byliśmy częstowani różnymi owocami.

Po powrocie do domu, okazało się, że przywiozłam sobie, całkiem nieoczekiwaną pamiątkę, czyli covid, pomimo trzech dawek szczepionki. Na szczęście przeszłam chorobę całkiem bezproblemowo, za to bardzo oszczędnie. Pierwszym dniem kiedy mogłam wyjść z domu po izolacji 14-to dniowej, był 24 grudzień. Tak więc, całkowicie ominęła mnie gorączka świąteczna i szaleństwo kupowania prezentów, chodźby na stacji benzynowej. W czasie, kiedy wszyscy biegali z wypiekami na twarzy po sklepach, ja siedziałam w fotelu, w towarzystwie trzech kotów i oglądałam telewizję. Tak, to było całkiem sympatyczne chorowanie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.