LITWA – Wilno. Kaziuki z wirusem w tle

WILNO – marzec 2020

Tym razem na weekend postanowiliśmy wyskoczyć na Kaziuki czyli coroczny jarmark odbywający się w Wilnie z okazji święta patrona stolicy Litwy. W tym roku przypadał w dniach 6-8 marca i jak się okazało wróciliśmy w ostatnią niedzielę przed zamknięciem granic z powodu koronawirusa. Do ostatniej chwili nie było wiadomo czy impreza się odbędzie. Wszędzie w sklepach, muzeach i restauracjach były wystawione do użytku klientów środki dezynfekcyjne. Na pętli autobus był spryskiwany, a poręcze przecierane środkiem dezynfekcyjnym. I tyle w kwestii wirusa, a teraz o wyprawie do Wilna słów kilka.

Kolejne nasze wyjazdy odłożone są nie wiadomo do kiedy, a właśnie powinniśmy być w Portugalii. W planach była Lizbona i Porto oraz jeszcze kilka miast po drodze. Loty, hotele i inne rezerwacje odwołane. No trudno, co się odwlecze to nie uciecze, a zdrowie jest najważniejsze.

Do Wilna leci się 50 minut. Zanim dobrze osiągniemy wysokość przelotową i usłyszymy informację, że można odpiąć pasy już schodzimy do lądowania. Lotnisko w Wilnie znajduje się na przedmieściach miasta. Przed wejściem znajduje się przystanek z bardzo czytelnie rozpisanymi trasami autobusów, stąd możemy dojechać do centrum miasta w 15-20 minut w zależności od natężenia ruchu. Bilet kupujemy u kierowcy, cena 1 E.

Na miejsce naszego pobytu wybraliśmy hotel Amberton znajdujący się na placu Katedralnym, a równocześnie przy zbiegu dwóch głównych ulic przy których usytuowane były Kaziukowe stragany. Wychodząc z hotelu byliśmy w samym środku jarmarku.

Przylecieliśmy do Wilna w piątek rano, a wylot mieliśmy wczesnym popołudniem w niedzielę. Dwa i  pół dnia to niezbyt dużo czasu, ale udało nam się przejść cały jarmark wzdłuż i w szerz kilkakrotnie, zwiedzić kilka miejsc wartych zobaczenia w obrębie Starego Miasta, zjeść trochę potraw kuchni regionalnej, wypić piwo i spędzić miło czas w świetnym towarzystwie.

Jarmark Kaziuki – wspaniały jarmark odpustowy odbywający się już od 400 lat. Przez trzy dni po obu stronach ulic ustawione są, liczne stragany z rękodziełem ludowym i artystycznym oraz żywnością. Tradycyjne Kaziukowe wyroby to piernikowe serca, wyroby z wikliny, ceramika i oczywiście palmy wielkanocne. Liczne stragany spożywcze nęcą różnymi produktami spożywczymi kuchni regionalnej. Wędliny, ryby, różne wypieki, sery, miody i grzane piwo powoduję, że trudno się nie zatrzymać, żeby spróbować tych różności. Na scenie przed katedrą występują lokalne zespoły regionalne z przyśpiewkami i tańcami.  Bardzo dużo ludzi ale nikt się nie spieszy, a atmosfera jest przyjazna i zachęcająca do robienia zakupów. I jedyny problem jak to w pierwszej dekadzie marca, trzeba mieć szczęście, żeby trafić na dobrą pogodę. Nam się udało tak pół na pół, trochę w słońcu, trochę w deszczu.

 

 

Zwiedzanie Wilna

We wszystkich muzeach emeryci czyli 60+ płacą połowę ceny. Ceny, które podaję przy kolejnych muzeach są z 50% zniżką, z której bardzo chętnie korzystaliśmy.

 

Zamek  Dolny                                           plac Katedralny                                  cena 4 E

Zamek dolny – najniższy poziom z prawdziwymi historycznymi fundamentami i podziemiami, pozostałe 4 piętra to piękne sale zamkowe, sypialnie, sala tronowa, biblioteki, sala audiencyjna oraz niesamowite piece kaflowe do ogrzewania pomieszczeń. Już w swojej wyobraźni widziałam, ze właśnie kiedyś w tych komnatach Zygmunt August z Barbarą Radziwiłłówną przeżyli wielki, historyczny romans gdyby nie to, że zamek został wybudowany w całości zaledwie 10 lat temu.  Zamek Dolny został zburzony wiele lat temu, a cegły z rozbiórki sprzedane i dopiero po odzyskaniu niepodległości przez Litwę podjęto decyzję o odbudowie Zamku

 

 

Góra Giedymina

najwyższy punkt w Wilnie, można wejść pieszo albo wjechać kolejką szynową za 1 E od osoby.

Na szczycie znajduje się wieża Giedymina lub Zamek Górny ( cena 2 E ) z dosyć skromnym muzeum oręża. Krętymi schodami można wejść na taras widokowy, skąd rozpościera się panorama na całe Wilno.

Muzeum Archeologiczne (Stary Arsenał) znajduje się na wprost kolejki na wzgórze Giedymina.              Cena 2 E

Niewielkie muzeum na dwóch poziomach. Na dolnym wykopaliska z okresu kamienia łupanego, na drugim trochę biżuterii, trochę naczyń i trochę strojów pochodzących z różnych epok.

 

 

Pałac Chodkiewiczów –  ul. Didżioji 4

Pałac Chodkiewiczów nie wiele ma już wspólnego z rodziną Chodkiewiczów. Rezydencja wybudowana w XVII wieku w po kolejnych pożarach i zniszczeniach została odkupiona przez Uniwersytet Wileński. Po przebudowie i adaptacji znajdowały się tu przez wiele lat sale wydziału lekarskiego. Obecnie jest siedzibą Litewskie Muzeum Sztuki. Możemy zobaczyć wnętrza rezydencji z okresu późnego klasycyzmu oraz galerię malarstwa głównie portrety członków znamienitych rodzin polskich i litewskich: Chodkiewiczów, Ogińskich , Tyszkiewiczów, Radziwiłłów  i wielu innych.

Ratusz miejski  plac Ratuszowy

Budynek wybudowany ponad dwieście lat temu w stylu klasycystycznym przez 150 lat był siedzibą teatru miejskiego, następnie muzeum, a od 25 lat pełni funkcje reprezentacyjne jako Ratusz. W czasach kiedy funkcjonował tu teatr odbyła w Sali Wielkiej prapremiera opery Halka Stanisława Moniuszki. Zdarzenie to miało miejsce 1 stycznia 1848 roku.

Obecnie można wejść nieodpłatnie, o ile nie odbywają się jakieś uroczystości. Na piętrze znajduje się kilka sal wystawowych ze sztuką współczesną

 

Manufaktura witrażu          ul. Stiklu 6-8               cena 1,5 E

Niewielka galeria i pracownia witrażu, która jest usytuowana w miejscu pierwszej litewskiej manufaktury szkła z XVI wieku. Oprócz galerii organizowane są warsztaty podczas, których można stworzyć własny witraż. W podziemiach znajduje się muzeum sprzętu i wyposażenia pracowni witraży.

Muzeum rzeźby bursztynowej   ul. Ausros Vartai 10

Taką informację znalazłam w internetowych przewodnikach po Wilnie. Z mapą w ręku trafiliśmy pod wskazany adres blisko Ostrej Bramy. Na miejscu okazuje się, że jest to zwykły sklep z wyrobami z bursztynu. Gablota z różnymi bursztynowymi dziełami, kilka zatopionych w bursztynie owadów i to wszystko. W centrum Wilna jest sporo sklepów z wyrobami z bursztynów i niejednokrotnie nazywają się amber muzeum.

Prawdziwy bursztynowy zawrót głowy można przeżyć w bardzo eleganckim i dużym sklepie Amber Queen przy ulicy Didżioji 9. Tutaj naprawdę warto wstąpić, nic to nie kosztuje, a ilość i różnorodność asortymentu począwszy od biżuterii, poprzez rzeźby do obrazów robi niesamowite wrażenie. Warto zobaczyć kilkukilogramowe kawałki bursztynu. Tak, to zdecydowanie trzeba zobaczyć.

Stolarnia  ul. Ausros Vartai 17

Prawie naprzeciwko wejścia do kaplicy ostrobramskiej, zupełnie przypadkowo weszliśmy w podwórko, w którym był warsztat stolarski. Każdy może wejść do środka i zobaczyć uroczy, artystyczny rozgardiasz w niewielkim warsztacie. Wejście za darmo. Ciekawe i bardzo fajne rzeźby, a całość niezwykle klimatyczna

Matka Boska Ostrobramska ul. Ausros Vartai 14

Obowiązkowy punkt wszystkich wycieczek z Polski. Kiedy jeszcze uczyłam się na pamięć inwokacji nie zastanawiałam się nad wersem Panno święta, co ….. w Ostrej świecisz Bramie. Teraz już wiem, że Ostra Brama to brama wjazdowa w murach otaczających starą część miasta. Obraz dużych rozmiarów znajduje się w niewielkiej kaplicy na przejazdem i jest dobrze widoczny z ulicy. Panna święta cała w złocie i srebrze odbijając światło, świeciła w Ostrej Bramie. No i teraz wszystko rozumiem. Do kaplicy wchodzi się drzwiami z ulicy, następnie wąskimi schodami na piętro. Podobno zawsze są tam tłumy pielgrzymów i często odprawiane są modlitwy. My trafili akurat tak, że byliśmy prawie sami w kaplicy. Dało to nam możliwość spokojnej kontemplacji samego obrazu i około 14 tysięcy wotów ofiarnych ze złota i srebra znajdujących po obu stronach obrazu.

 

Cmentarz na Rossie

To jeden z obowiązkowych punktów zwiedzana Wilna. Cmentarz związany z polską historią i zaliczany do jednej z czterech najpiękniejszych nekropolii związanych z naszą kulturą i dziedzictwem. Samo położenie cmentarza na mocno pagórkowatym terenie powoduje że nie ma wyznaczonych prostych alejek i uporządkowanych kwater. Groby są poustawiane w różne strony, jedne obok drugich, bez żadnego ładu i składu. Jeżeli chcemy wejść na najwyższy punkt cmentarza trzeba kluczyć między grobami. No i najważniejszy grób na Rossie, do którego w ponad 50 lat po śmierci sprowadzono szczątki matki oraz dołożono w kryształowej urnie serce Józefa Piłsudskiego, a wszystko to się działo w maju 1936 roku. Grób opatrzony na kamiennej płycie, napisem Matka i Serce Syna znajduje się przed wejściem, pośrodku cmentarza wojskowego z grobami uczestników walk 1919 i 1920 roku.

I to tyle o weekendowym wyjeździe do Wilna. Zdecydowanie polecam, Z większością mieszkańców powyżej 40-50 lat  bez problemów możemy porozumieć się po polsku, młodsze pokolenie woli raczej używać języka angielskiego.

.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.